Strona Główna · Katechezy, artykuły · Film DOBRA NOWINA · Film GOOD NEWS · Linki 26.06.2022
Nawigacja
Strona Główna
Wspólnota
Akceptacja kościelna
Osoby odpowiedzialne
Kronika
Katechezy, artykuły
KERYGMA Podręcznik Ewangelizatora
SŁOWO ŻYCIA - książka
Film DOBRA NOWINA
Film GOOD NEWS
Kontakt
Linki
Kategorie Newsów
Galeria
Świadectwa
Filmiki ewangelizacyjne
Szukaj
Usłyszeć Ewangelię i poznać Chrystusa.
kronikaNa Eucharystii 30 kwietnia 2017 roku ksiądz zakończył kazanie tym, że wyraził pragnienie aby po tej mszy iść oraz gościć Ewangelię i dać świadectwo swej wiary, tym których spotykamy w swym życiu. W ten sposób otrzymałem pozwolenie, a nawet nakaz ewangelizacyjny, od swojego biskupa za pośrednictwem księdza parafialnego. Zaraz po mszy spotkałem Grega i Kordiego. Ten drugi dzielił się ze mną świadectwem, że wszystko co mówiłem mu o Bogu oraz jego uzależnieniu jest prawdą i że postanowił, a nawet zaczął to wdrażać aby nie pić alkoholu. Podjął pracę w której został zauważony przez przełożonych jako dobry pracownik. Modlił się o to i otrzymał przedłużenie pracy. Podtrzymywałem go w dobrym i trwaniu w jedności z Bogiem.
Wtedy przyszedł Chrześcijanin. Przeszliśmy na ty i bardzo szybko znaleźliśmy wspólny temat. Tym tematem był Jezus. Zaczął mówić o swoich wątpliwościach, a mianowicie to że wprawdzie uznaje fakt, że Bóg stworzył świat lecz kto stworzył Boga. Wychodząc od tego pytania zacząłem głosić kerygmę. Powiedziałem Chrześcijaninowi, że Bóg to jedyna na świecie osoba która nie ma swego początku. Jeżeli Bóg jest Stworzycielem i nie ma swego początku to w takim razie musi posiadać zdolność czynienia czegoś z niczego. Bóg może więc stworzyć samego siebie z niczego, ponieważ Bóg potrafi czynić coś z niczego. Dowodem jest opis rozmnożenia chleba gdzie Jezus w wyniku modlitwy dziękczynnej nad 5 chlebami i 2 rybkami stwarza z niczego ok. 5 ton chleba i ok. 5 ton ryb.
Chrześcijanin w czasie ewangelizacji zobaczył, że Jezus troszczy się o Niego. Coraz bardziej otwierały sie jego oczy na to co czyni w jego życiu Jezus. Jego wiara rosła w miarę słuchania Bożego słowa. Zauważył, że Bóg interweniował w jego sprawie, gdy został zatrzymany na Policji za posiadanie narkotyków. Sądził że już nie wyjdzie na wolność. Jednak stało sie inaczej, ponieważ modlił się i prosił Boga, że już więcej nie będzie brał narkotyków ani nimi nie handlował. Okazało się, że Greg i Cordi modlili się też w tej intencji. Było to dla niego zaskoczeniem, ponieważ nie podejrzewał ich o modlitwy w jego intencji. Coraz bardziej stawał się radosny. Coraz bardziej otwierał sie na miłość Boga. To był dla niego znak, że Jezus rzeczywiście żyje i działa w jego życiu. Drugim znakiem było moje głoszenie kerygmy i moja osoba. Zobaczyłem, że Jezus lubi posyłać mnie do młodzieży trudnej i pogubionej. Drugim znakiem i odpowiedzią na dylematy Chrześcijanina było to, że Bóg posłał mnie do niego abym mu wszystko wyjaśnił i zachęcił do wejścia w relację miłości z Jezusem. Taki jest cel i sens ewangelizacji: duchowy ożenek z Jezusem z miłości: nie z rozsądku, nie z wyrachowania, nie ze strachu lecz duchowy ożenek z miłości: dusza ludzka i Jezus połączeni miłością duchową. Wszystko o co Jezusowi chodzi to miłość, ponieważ kocha Chrześcijanina i nas wszystkich oraz pragnie jego i naszego dobra. Dlatego wysłał mnie do tego 20-latka, aby on to zauważył. Ja również to zauważyłem i dziękowałem Jezusowi w duchu za to.
Gdy ewangelizowany dowiedział się, że kto wierzy w Jezusa ten ma życie wieczne i gdy mu wytłumaczyłem na czym polega to życie, a nade wszystko to, że możemy już je mieć, jako życie Boże w sobie (łaska uświęcająca).
Chrześcijanin został dotknięty Boża łaską wiary. Zupełnie zaakceptował to co mówię. Tak jakby porzucił swoją stronę barykady i przeszedł na moją stronę. Zaczął słuchać uważnie. Zupełnie wytrzeźwiał. Uwierzył mi i uwierzył w Jezusa. Zobaczył też działanie Jezusa w swoim życiu i uwierzył już nie tylko moim słowom lecz temu co mu sie przydarzyło w jego historii życia. Jego wiara urosła na tyle aby to zobaczyć. Zaczął poznawać Jezusa oczami wiary. Gdy ktoś nie ma wiary nigdy nie zobaczy i nie pozna Jezusa, lecz gdy uwierzy wtedy szybko znajduje odpowiedzi na swe wątpliwości.
Dlatego w tym miejscu przeszedłem do ostatecznej rozgrywki. Powiedziałem mu wprost, że źródłem jego nieszczęścia jest grzech, a grzech ten spowodowany jest tym, że nie wierzy aż do końca w Jezusa, że mu nie ufa na 100% . Jednym słowem, ze nie oddaje Mu sie całkowicie jako swemu Panu, który chce poprowadzić go do szczęśliwego życia teraz i w wieczności. Trzeba więc uznać Jezusa jako swego jedynego Pana i Zbawiciela czyli zawierzyć Jezusowi swoje życie, swe troski, radości, smutki, problemy, ciało, duszę, wolna wolę i siebie samego.
Krystian zawahał się, lecz ja wiedziałem, że on potrzebuje ostatecznego dowodu na prawdziwość mych słów. Wtedy powiedziałem mu świadectwo. To było dla niego szokiem gdy dowiedział się że byłem ateistą do 30 roku życia, zmierzałem do piekła i nie miałem żadnych szans na zmianę tej ponurej sytuacji. Jednak Bóg nie zostawił mnie, On walczy o każde swoje dziecko. Przyszedł do mnie i mnie uratował. Jeżeli mnie uratował to może to uczynić z Chrześcijaninem. Dlatego posłał mnie do niego, bo go umiłował.
Crześcijanin uznał Jezusa za swego Pana i Zbawiciela. To była wspaniała decyzja , podjęta w pełnej wolności. Na jego twarzy pojawiła sie po raz pierwszy radość. Wtedy zaproponowałem mu modlitwę do Ducha Świętego. Powiedziałem mu tak: skoro oddałeś się Jezusowi to wiedz, że On zamian oddaje się tobie, a czyni to w Duchu Świętym. Mimo, że miejsce było dość ruchliwe, bo co chwilę przechodzili ludzi, nawet jakiś ksiądz i kleryk, zgodził się od razu. Położyłem rękę na nim i pomodliłem sie o dary Ducha Świętego, Jego moc i błogosławieństwo. Po tej modlitwie zaczął mówić do mnie jak gorliwy chrześcijanin i opowiadał jak Jezus działał w jego życiu. Wreszcie odzyskał sens i cel swojego życia. Zobaczył go w Bogu. Zobaczyłem jakby zmieniło się jego myślenie i wróciło do niego normalne rozumowanie. Zmiana myślenia to metanoja czyli nawrócenie.
Crześcijanin zobaczył dokąd ma iśc i z Kim ma iść. Uchwycił się Jezusa i poszedł z Nim. Jednak ostrzegłem go że sama zmiana myślenia na bardziej Boże to dopiero 50% sukcesu. Ażeby był pełny sukces trzeba wytrwać w tym przez czyn miłości. Potrzebna jest wspólnota Kościoła, potrzebne są sakramenty, modlitwa i czytanie Słowa Bożego. Właśnie od tego ostatniego trzeba zacząć aby spotykać się z Jezusem a wtedy przyjdzie pragnienie trwanie z Jezusem w miłości przez przyjmowanie komunii świętej, bo to jest główny cel tzw. „chodzenia do kościoła”. Potrzebne jest spotkanie z Jezusem z Jego przebaczeniem a potem spotkanie Go i przylgniecie do Niego jak małe dziecko w objęciach swej matki. Zaproponowałem mu również małą wspólnotę parafialną. Na spotkaniach spotykamy się przecież z Jezusem i ze sobą nawzajem, modląc sie i rozmawiając na interesujące nas tematy i duchowe i życiowe.
Chrześcijanin uwierzył, nie tylko uwierzył lecz i zawierzył Jezusowi siebie samego i swe życie. Nie tylko zawierzył lecz przyjął łaski, dary i moc „z Wysoka”. Jeżeli powróci do Kościoła i tam będzie pił wodę żywą łask Bożych będzie szczęśliwym człowiekiem teraz i w wieczności.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.