Dwa świadectwa Gosi
Dodane przez Zbigniew Kowalski dnia 15.11.2016
Nazywam się Gosia. Wychowałam się w katolickiej rodzinie w jednej z lubelskich wsi.
Tak jak moi rówieśnicy przyjęłam po kolei wszystkie sakramenty: Chrzest Święty, Spowiedź, Komunię Świętą, Bierzmowanie. Po dzień dzisiejszy doskonale pamiętam mieszkania moich dziadków, które były pełne dewocjonaliów. Udział w niedzielnej Mszy Świętej był dla mnie normalnością, a obecność księdza w rodzinie (chociaż tej dalszej), był nieskrywanym powodem do dumy. Na pozór miałam bardzo sprzyjające warunki do nawiązania relacji z Panem Bogiem. Jednak zabrakło w tym wszystkim najważniejszego – mojej woli poznania Boga.
Rozszerzona zawartość newsa
Nazywam się Gosia. Wychowałam się w katolickiej rodzinie w jednej z lubelskich wsi. Tak jak moi rówieśnicy przyjęłam po kolei wszystkie sakramenty: Chrzest Święty, Spowiedź, Komunię Świętą, Bierzmowanie. Po dzień dzisiejszy doskonale pamiętam mieszkania moich dziadków, które były pełne dewocjonaliów. Udział w niedzielnej Mszy Świętej był dla mnie normalnością, a obecność księdza w rodzinie (chociaż tej dalszej), był nieskrywanym powodem do dumy. Na pozór miałam bardzo sprzyjające warunki do nawiązania relacji z Panem Bogiem. Jednak zabrakło w tym wszystkim najważniejszego – mojej woli poznania Boga.

I tak mijały lata i miesiące przez które żyłam w oderwaniu od Jedynej Prawdy i Jedynego Źródła Życia. To wyglądało mniej więcej tak: Ja sobie, a Ty Panie Boże sobie. Ja mam swój plan na życie. I Ciebie w nim nie uwzględniam. Niedzielna Eucharystia – to jest wystarczający czas dla Ciebie. Potem, to ja już jestem sama sobie: sterem, żeglarzem i okrętem. Taka postawa sprowadziła na mnie smutek, przygnębienie i pustkę. Mój wzrok ciągle skierowany był na to, co ziemskie. Żyłam problemami rodziców, dziadków, rodzeństwa i tymi swoimi. Życie bez Boga było dla mnie permanentnym doświadczaniem bezradności i niepokoju.

Pan Bóg nie zraził się moim odwróceniem od Jego Łaski. Przyciągnął miłosiernie do Siebie. W czasie studiów w Toruniu włożył w moje serce pragnienie wzięcia udziału w kilkutygodniowym kursie ewangelizacyjnym. Moje serce przemieniało się z każdym kolejnym spotkaniem. Mogę otwarcie powiedzieć, że na własnej skórze doświadczyłam tego, o czym przed wiekami pisał święty Augustyn, że niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu. Dopiero na tym kursie, dotarło do mnie jasno i wyraźnie, że Pan Bóg kocha mnie taką, jaką jestem. Akceptuje mnie w sposób stały i bezwarunkowy. Umiłował mnie odwieczną miłością, gdyż jestem Jego córką dla której zbawienia poświęcił swojego Jedynego Syna. Powołał mnie do życia z miłości do miłości. Błogosławi mi każdego dnia i pragnie trwać ze mną w przyjaźni. Mój Ojciec w Niebie ciągle troszczy się o mnie i wspiera w codzienności. Każdego dnia w osobistej modlitwie zapraszam Go do mojego życia. Przecież "On zna drogę, na której jestem, z prób, jakim mnie poddaje, wyjdę czysty niczym złoto. Moje nogi kroczą drogą, którą On wytyczył, uważam, żeby ani na krok z niej nie zboczyć" (Hi 23, 10-11). Pan Jezus z ciemności i smutku wyprowadził mnie poprzez ten kurs do radości i nadziei. Jezu za wszystko, co mi uczyniłeś Tobie Chwała i Cześć!

I Ciebie drogi czytelniku tego świadectwa polecam Jezusowi, gdyż razem jesteśmy w sercu Boga. On umarł dla nas, aby każdy z nas mógł żyć już tu i teraz pełnią życia w Jezusie Chrystusie! Jak pisze psalmista „Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre, a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie. Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca. Powierz Panu swą drogę, Zaufaj Mu, a On sam będzie działał” (Ps 37)



Drugie świadectwo Gosi - ewangelizacja na Kursie Pawła w Augustowie 28 sierpnia 2016 r.


Na Kurs Pawła pojechałam z niemałym zainteresowaniem. Z tego względu, że kilka osób z mojej warszawskiej wspólnoty „Przymierza Miłosierdzia” zapewniało mnie o wyjątkowości tego kursu. I chociaż, żadna z tych osób, nie chciała mi zdradzić zbyt wielu szczegółów, to przecież nie miałam zbyt wiele do stracenia. Zwłaszcza, że czas oddany Panu Bogu, nie jest nigdy czasem straconym. Tak więc, po prostu spakowałam walizkę i ruszyłam w drogę, którą z perspektywy czasu postrzegam, jaką tę, którą podarował mi Sam Bóg. Ogólnie mówiąc, było niesamowicie, aktywnie, kreatywnie, zaskakująco i radośnie. Grupa zupełnie obcych sobie osób w szybkim tempie przekształciła się w bliską sobie wspólnotę braci i sióstr.
Idąc śladem moich znajomych, więcej szczegółów nie zdradzę. Jedyne co mogę podpowiedzieć przyszłym uczestnikom kursu, to otwarte serce i rozum, gdyż Duch Święty działa z wyjątkową częstotliwością i mocą w tym 9-dniowym czasie. Mnie na przykład odważył do wygłoszenia świadectwa przed parafianami Kościoła Świętej Rodziny w Augustowie.
Już po kilku dniach mogłam się przekonać, że warto zostać aktywnym pracownikiem Panai siać Jego Słowo zwłaszcza że „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Łk 10, 2). W zupełnie niespodziewanych dla mnie okolicznościach, kiedy razem z uczestnikami Kursu Pawła odbywałam rekreacyjną wycieczkę katamaranem, podeszła do mnie młoda kobieta [patrz zdjęcie obok - foto wykonał: Zbigniew Kowalski - przyp. administratora strony]. Przedstawiła się i z przyznała, że słyszała w Kościele moje świadectwo. No cóż pomyślałam sobie, że przecież nie ma przypadków. Skoro Pan Bóg postawił tą osobę na mojej drodze to zapewne ma coś do powiedzenia i mnie i tej kobiecie.
Nie zwlekając zaczęłam modlić się do Ducha Świętego i jednocześnie odpowiadałam na pytania mojej rozmówczyni. Po raz kolejny opowiedziałam o wielkiej miłości jaką zostałam obdarzona przez Pana Boga. W jaki sposób przemienił i nadal przemienia moje serce. Jak bardzo jest blisko każdego człowieka, jak za nim tęskni i pragnie zaprzyjaźnić się z nim. Kobieta z zainteresowaniem wsłuchiwała się w to wszystko, co mówiłam cały czas modląc się w Duchu Świętym o prowadzenie w tej rozmowie.
W pewnym momencie dołączył do naszej rozmowy koordynator Kursu Pawła - Zbyszek. Wówczas pomyślałam sobie, no tak przecież Pan Jezus jest wierny swojemu słowu i to On jest reżyserem tego nieprzypadkowego spotkania. Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Natomiast nowo poznana osoba otworzyła swoje serce na Jezusa. Wybrała Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela jej życia.

Bądź uwielbiony w tej osobie, w tym spotkaniu Panie Jezu. Posyłaj swojego Świętego Ducha do wszystkich osób, które ewangelizują na całym świecie. Bądź uwielbiony w każdym człowieku. Bo Ty jesteś Prawdą, Ty Jesteś Życiem, Ty szukasz każdego człowieka, gdyż umarłeś na krzyżu z miłości do każdego z nas. Niedawno rozpoczął się nowy Program Duszpasterski Kościoła katolickiego w Polsce pod hasłem „Idźcie i głoście” co jeszcze bardziej przekonuje mnie o tym, że Jezus liczy na mnie w tych „żniwach”, które w odróżnieniu od tych, które odbywają się latem na polskich polach, to te dla Jezusa trwają przez cały ziemski czas. Przyłącz się do ekipy Jezusa i zostań Jego pracownikiem. Jeśli tylko będziesz miał okazję wziąć udział w Kursie Pawła nie wahaj się i skorzystaj z tej okazji doświadczenia radości płynącej z ewangelizacji.



zob: KURS PAWŁA W AUGUSTOWIE