przystanek Jezus 2007
Dodane przez Zbigniew Kowalski dnia 10.08.2007
Ewangelizatorzy z ,,Przystanku Jezus” po raz kolejny byli obecni na rockowym festiwalu ,,Przystanek Woodstock”. Byli tam, aby służyć a nie po to, aby im służono. ,,Słudzy Słowa”, bo tak można określić tych, którzy przyjechali na ,,Przystanek Jezus” przybyli z różnych stron kraju i z różnych wspólnot. Mieli tylko jeden cel – zanieść Jezusa do tych, którzy Go utracili lub nigdy nie mieli. Dlaczego są ,,nosicielami Jezusa”? To proste, aby wszelkie stworzenie Go poznało, pokochało i poszło za Nim. Galeria

Rozszerzona zawartość newsa
Ewangelizatorzy z ,,Przystanku Jezus” po raz kolejny byli obecni na rockowym festiwalu ,,Przystanek Woodstock”. Byli tam, aby służyć a nie po to, aby im służono. ,,Słudzy Słowa”, bo tak można określić tych, którzy przyjechali na ,,Przystanek Jezus” przybyli z różnych stron kraju i z różnych wspólnot. Mieli tylko jeden cel – zanieść Jezusa do tych, którzy Go utracili lub nigdy nie mieli. Dlaczego są ,,nosicielami Jezusa”? To proste, aby wszelkie stworzenie Go poznało, pokochało i poszło za Nim.






Ksiądz Rafał

Spotkałem go kilka lat temu. Przyjechał do Mławy w trakcie rekolekcji p.n. Kurs Filipa. Debiutowałem wtedy w ekipie ludzi ze Szkoły Nowej Ewangelizacji z Torunia jako osoba prowadząca. Teraz przyjechał na PJ (Przystanek Jezus) 2007. Ewangelizowaliśmy razem w sobotę 4 sierpnia 2007 przez 3 godziny. Wszyscy, do których razem ze mną mówił uwierzyli i przyjęli Jezusa do swego serca i swego życia jako jedynego Pana i Zbawiciela. Boży ksiądz. Tak zawsze jest, że ci, którzy słuchają od razu czują czy ten, który głosi Jezusa jest dobrym pasterzem czy tylko najemnikiem (niedbającym o powierzone owce). Ludzie szybko rozpoznają czy ich kochasz, – bo jeżeli nie to nigdy nie uwierzą.
Gdy wracaliśmy do Mławy mówił o potrzebie powstania Szkoły Nowej Ewangelizacji w naszej diecezji.


Tomek

Sam nas zaczepił na polu woodstockowym (na zdjęciu drugi z prawej). Pokazał Pismo Święte, które otrzymał wcześniej od innych ewangelizatorów. Był razem z kolegami: Przemkiem, Rafałem i Karolem. Słuchali uważnie, zadawali pytania. Bardzo młodzi ludzie, ale jednocześnie mądrze podchodzący do życia. Gdy wyznali Jezusa i zawierzyli Mu swoje życie uczyniliśmy krąg, położyliśmy nawzajem sobie ręce na ramionach jak to robili pierwsi chrześcijanie i prosiliśmy o dar Ducha Świętego dla nich.










Karol

Jeden z nich – Karol pozostał z nami (na zdjeciu drugi z lewej). Myślę, że chciał jeszcze raz usłyszeć Dobrą Nowinę. Gdy żegnaliśmy się z chłopakami Bóg przyprowadził następnych. Michał i Kazik czekali aż skończymy. Nigdy w życiu nie miałem takiej sytuacji, aby ktoś czekał na ewangelizacje i to w takim miejscu. Znowu było wyznanie i modlitwa o Ducha Świętego. Czułem bliskość Jezusa przebywającego w ich sercach tak bardzo, że patrząc na nich patrzyłem na Niego. Było to spotkanie z braćmi w Kościele.










Natalia

Natalia (na zdjęciu), Maria Magdalena, Anastazja, Kasia czekały, kiedy skończymy z chłopakami. Nawet trochę się niecierpliwiły. Gdzieś się śpieszyły. Głosiliśmy Jezusa i patrzyliśmy sobie w oczy. Słuchały i zastanawiały się czy rzeczywiście są dla Boga ,,królewnami” czy rzeczywiście tak wspaniałe rzeczy przygotował dla nich Pan. Widziałem jak Jezus przychodzi do ich serc. W trakcie dołączył do nas ich znajomy, nie całkiem trzeźwy. Cały czas chciał nam przeszkodzić, ale nie mógł. Myślał, że przekazujemy jakieś wyuczone regułki. Jezus jednak zwyciężył i znowu było wyznanie i modlitwa o dar Ducha w huku ostrej muzyki dochodzącej z 2 scen, pod nosem mocno promowanej wioski krisznowców i bełkotu pijanego świata. Jedyną ,,regułką” była miłość a drogą, prawdą i życiem Jezus Chrystus.






Rafał

Spotkałem Rafała Gajkowskiego (na zdjęciu: w środku w skórzanej kurtce), gdy już jechaliśmy z powrotem razem z ks. Rafałem Gutkowskim i ks. Adamem Brzezińskim. Opowiedział mi historię swojego życia. Pił alkohol, ćpał narkotyki, żył w związku nie sakramentalnym, siedział w więzieniu prawie 3 lata. Gdy wyszedł dwukrotnie próbował się powiesić. 4 lata temu pojechał na Woodstock, spotkał ewangelizatorów z Przystanku Jezus. Uratowali mu życie, bo uwierzył w Jezusa. Namówili go na rekolekcje Kurs Filipa. Nie pije, nie ćpa, żyje w związku sakramentalnym, mieszka i pracuje w Irlandii. Przyjechał specjalnie na Przystanek Jezus, aby ratować tych, którzy tak jak kiedyś on stracili nadzieję i pogubili drogi. Historię jego życia opisał Tygodnik Powszechny (,,Przystanek Dialog” Nr 32 z 12.08.2007r.).






Ksiądz Arcybiskup

Odprawił mszę w kościele p.w. Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła czyli w kostrzyńskiej bazie Przystanku Jezus. Arcybiskup Życiński mówił o Janie Chrzcicielu i potrzebie dania odważnego świadectwa, które może skończyć się obcięciem głowy. Taka jest cena prawdy i każdy, kto tę prawdę głosi musi się liczyć z każdą ewentualnością. Ewangelizator w Kostrzyniu dobrze czuje słowa z Ewangelii, że "kto bowiem pragnie uratować swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie dla Mnie i dla Ewangelii, ten je ocali." (Mk 8,35). Parę lat temu pijany woodstokowicz przystawił pistolet do piersi ks. Adama i gdyby nie zimna krew księdza to miałby niewątpliwie piękny pogrzeb, ale Bóg pozostawił go, aby kontynuował dzieło ewangelizacji. Jest aktualnie diecezjalnym moderatorem Ruchu Światło-Życie.


Niektórzy zastanawiają się, po co taka forma ewangelizacji? Po co te chodzenie po domach, po co głoszenie na ulicach, czy na Woodstocku? Czy nie lepiej pozostawić zagubione owce Jezusowi niech je sam szuka i przyprowadzi do Kościoła? Przecież wszystko jest łaską i nawrócenie również. Niechże On sam te owieczki zbawi, zresztą już to dokonał na Golgocie.

To prawda, że Bóg sam szuka każdego z nas i tak naprawdę nie musi prosić nas o pomoc, aby nas zbawić. Uparł się jednak na katolickich ewangelizatorów, uparł się na Wspólnotę WODĘ ŻYWĄ, uparł się na mnie. Nie wiem, dlaczego chce abym to czynił, nie wiem, dlaczego ma to robić Wspólnota WODA ŻYWA. Wierzę i ufam Mu, że się kiedyś dowiem.


Zbigniew Kowalski


Galeria zdjęć: Galeria