Ewangelizacja w pociągu
Dodane przez Zbigniew Kowalski dnia 08.09.2017
Jadąc w pociągu czytałem angielska Biblię. Siedziałem na korytarzu obok młodej kobiety w wieku ok. 35 lat. Wyraźnie zainteresowała się tym co robię. Odczułem duchowe przynaglenie „ Z góry”, że mam ją zewangelizować mimo braku ewangelizacyjnego partnera. Chcąc rozpocząć rozmowę skomentowałem żartobliwie jakieś wydarzenie w pociągu. Wtedy zagadnęła mnie o to, dlaczego czytam angielska Biblię. Odpowiedziałem jej, że jestem katolickim ewangelizatorem . Przedstawiłem sie mówiąc kilka słów o sobie i o ewangelizacji.
Rozszerzona zawartość newsa
Jadąc w pociągu czytałem angielska Biblię. Siedziałem na korytarzu obok młodej kobiety w wieku ok. 35 lat. Wyraźnie zainteresowała się tym co robię. Odczułem duchowe przynaglenie „ Z góry”, że mam ją zewangelizować mimo braku ewangelizacyjnego partnera. Chcąc rozpocząć rozmowę skomentowałem żartobliwie jakieś wydarzenie w pociągu. Wtedy zagadnęła mnie o to, dlaczego czytam angielska Biblię. Odpowiedziałem jej, że jestem katolickim ewangelizatorem . Przedstawiłem sie mówiąc kilka słów o sobie i o ewangelizacji.
Opowiedziałem jej też humorystyczną scenę głoszenia Dobrej Nowiny trzem młodym rozbójnikom w lesie. Zaczęła się uśmiechać. Zaproponowałem przejście na „ty”, a gdy Agnieszka zgodziła się, powiedziałem jej, że Pan Bóg ma również dla niej dobre wiadomości. Zapytałem się czy chce je usłyszeć. Powiedziała „tak”. Wtedy schowałem Biblię angielską i wyciągnąłem moją mocno sfatygowaną polską Tysiąclatkę.
Gdy głosiłem jej kerygmę zobaczyłem, w niej jak Jezus uwalnia ją od bożków tego świata, egoistycznych dążeń, skoncentrowania się na sobie. Jak ratuje ją od wszelkiego strachu o przyszłość, negatywnego myślenia o sobie, od wszelkiego zła i grzechu. Zobaczyłem w jej oczach, że stała się wewnętrznie wolna. Tak sprawdziły się słowa Jezusa: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Zobaczyłem radość w niej, gdy opowiadałem jej, jak Bóg wyzwolił mnie z wiezienia grzechu i ciemności, a jednocześnie napełnił moje serce szczęściem, pokojem i miłością. Gdy powiedziałem Agnieszce, że Jezus obdarował mnie wówczas samym sobą i to właśnie w Nim znalazłem szczęście, zauważyłem że to samo pragnienie wzbudził Bóg w jej sercu.
Powierzyła Mu więc swoje życie i postanowiła pójść przez życie z Chrystusem. Trochę krepowała się modlitwy do Ducha Świętego, gdy jej to zaproponowałem. Pomodliłem się więc nad nią w ciszy. Zobaczyłem w myślach obraz serca Agnieszki. W jej sercu zobaczyłem piękny kwiat podobny do lilii , której płatki stworzone były z płomieni miłości. Przekazałem jej to proroctwo oraz zrozumienie tego obrazu. Gdy Agnieszka usłyszała, że jest umiłowaną Oblubienica Jezusa, i że jej serce jest pełne miłości dla Niego stała się szczęśliwa i radosna.
Uścisnęła moją dłoń i podziękowała mi za to spotkanie. Wtedy odrzekłem, ze wszystko to zostało zaplanowane przez Jezusa, abym w Jego Imieniu powiedział jej, jak bardzo ją kocha i jak bardzo się o nią troszczy.
Gdy wysiedliśmy na stacji, odprowadziła mnie do miejsca w którym musieliśmy się rozdzielić. Patrzyła na mnie jakby chciała o coś spytać. Odpowiedziałem, jej mniej więcej tak: „ To Jezus wysłał mnie do Ciebie i w Jego imieniu do ciebie mówiłem. Czuję, że następnym razem spotkamy się w niebie. Do zobaczenia”

Niektóre rękopisy Ewangelii wg. św. Marka zawierają po Mk 16,8 tzw. krótsze zakończenie, które mówi o misji wszelkich ewangelizatorów: „Następnie zaś od Wschodu aż po Zachodu sam Jezus rozpowszechnił przez nich świętą i nieprzemijalną naukę o wiecznym zbawieniu. Amen”. Skoro sam Jezus rozpowszechnia przez nas swą naukę o wiecznym zbawieniu to czyż wolno nam milczeć?