Ewangelizacja w Izraelu
Dodane przez Zbigniew Kowalski dnia 14.03.2019
Gdy wszedłem do grobu Pańskiego w Jerozolimie zobaczyłem, że nie ma w nim ciała Jezusa ukrzyżowanego. On zmartwychwstał! Jezus żyje i działa! Gdzie jest? Przecież Pismo Święte mówi, że ukazał się wielu (zob. 1 Kor 15,5-8). Czy może i mnie jakoś się objawi? Właśnie po to przyjechałem na rekolekcje wielkopostne tu do Izraela, aby Go spotkać żywego, zmartwychwstałego i działającego.
Rozszerzona zawartość newsa
Gdy wszedłem do grobu Pańskiego w Jerozolimie zobaczyłem, że nie ma w nim ciała Jezusa ukrzyżowanego. On zmartwychwstał! Jezus żyje i działa! Gdzie jest? Przecież Pismo Święte mówi, że ukazał się wielu (zob. 1 Kor 15,5-8). Czy może i mnie jakoś się objawi? Właśnie po to przyjechałem na rekolekcje wielkopostne tu do Izraela, aby Go spotkać żywego, zmartwychwstałego i działającego.


Umówiliśmy się na spotkanie w Getsemani, w miejscu, gdzie walczył z sobą samym, aby aż do końca wypełnić wolę Ojca i umrzeć za nas wszystkich. On modlił się „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42). Gdy w sposób duchowy spotkaliśmy się w Getsemani, tym razem On zadał mi pytanie, czy chcę iść drogą krzyża. Odpowiedziałem: „tak” nie wiedząc co mnie czeka.


Gdy następnego dnia w wieczorem modliłem się ponownie w Ogrójcu, aby towarzyszyć Jezusowi przez godzinną adorację On rzekł do mnie:
„Słyszałem słowa twej modlitwy. Uznałeś się za nic nie znaczący pyłek uważający, że ta godzina towarzyszenia Mi w Getsemani już bezpowrotnie minęła. To nieprawda. Gdy modliłem się, wtedy ... towarzyszyła Mi myśl o tobie. Widziałem, że czuwasz ze Mną mimo, że cię jeszcze nie było [na świecie]. Czuwałeś przez twe czyny. Walczyłeś o dusze ludzkie i ciągle [o nie] walczysz. Towarzyszyłeś Mi przez to, że walczyłeś w dziele ewangelizacji o dusze ludzkie. Nie opuściłeś żadnej akcji ani sytuacji do której cię przeznaczyłem i wysłałem. Walczyłeś dzielnie. To była twoja modlitwa, która towarzyszyła mi w Getsemani. Usłyszałem, że Mnie kochasz. Ty to czynisz. Kochasz Mnie. Udowodniłeś Mi swą miłość. A teraz co robisz? Oto masz w plecaku Pismo Święte, bo wziąłeś je aby ewangelizować, skoro tylko ci to polecę”.
A potem: „Ty ciągle towarzyszysz Mi w Ogrójcu. teraz pójdziesz dokądkolwiek cię poślę i wypełnisz Moją wolę aż do końca. Posyłam cię do wszystkich ludów i języków, do wszystkich narodów. Wstań i idź. Nie bój się. Ja Jestem z tobą do skończenia świata, a potem... w wieczności”” – powiedział do mnie Jezus gdy trwałem na adoracji w kościele Agonii na Górze Oliwnej w Jerozolimie 8 marca 2019 roku.


Następnego dnia gdy nasza grupa franciszkańskiej pielgrzymki do Ziemi Świętej udała się do Jerycha spotkałem Charlesa, 19-latka z Anglii. Gdy wjeżdżaliśmy kolejką linową na Górę Kuszenia, zagadnąłem żartobliwie go czy zamierza pościć na tej górze przez 40 dni. Uśmiechnął się szeroko i zaprzeczył. Odczułem, że przyjechał do Ziemi Świętej, aby odnaleźć sens swego życia. Potem spotkałem go ponownie na samym końcu trasy biegnącej, mniej więcej w połowie góry. Zapytał mnie czy możliwe jest przeżyć 40 dni bez jedzenia i picia. Wtedy powiedziałem mu Dobra Nowinę o Jezusie Chrystusie. Po modlitwie do Ducha Świętego i zachęcie do trwania z Jezusem „w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dz 2,42) pożegnaliśmy się po przyjacielsku.


Kilkanaście minut później siedząc w zagłębieniu skalnym z dala od turystów usłyszałem w moich myślach słowa Jezusa: „Nie dałeś się skusić [pokusą zaprzestania ewangelizacji] i głosiłeś Ewangelię. Daję ci ten ląd i całą ziemię. Pójdziesz i głosić będziesz wszędzie Ewangelię, a oni uwierzą”.


Wracając samolotem do Polski prawie cała drogę głosiłem kerygmę osobie siedzącej obok mnie. Z radością przyjęła Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela oraz łaski i dary Ducha Świętego. Wyraziła też pragnienie trwania w apostolstwie i podjęcia dzieła głoszenia Chrystusa.
Kilka dni później Jezus rzekł do mnie: „Tak, stało się tak. Ewangelizowałaś na ziemi i nad ziemią, blisko i daleko, latem i zimą ... we dnie i w nocy, wierzącym i niewierzącym, katolikom i niekatolikom, ochrzczonym i nieochrzczonym. Takim sposobem zostałeś potwierdzony na zawsze Moim apostołem. Już teraz się nie wyprzesz, że działasz dla Mnie wszędzie. Idź i głoś dalej Mój apostole”


Amen


Post Scriptum


Pismo Święte mówi słowami psalmisty skierowanymi do Boga: "Oczy Twoje widziały me czyny ...chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał” (Ps 139,16). Postanowiłem, poza Pismem Świętym, również sprawdzić w książce bł. Anny Katarzyny Emmerich pt. "Żywot Jezusa Chrystusa" ten szczegół o którym mówił Jezus, że pocieszeniem w Jego męce w Getsemani były moje przyszłe czyny i w domyśle czyny wielu innych przyszłych uczniów Jezusa. A oto ten fragment:


Błogosławiona opisuje orszak, który ukazał się pogrążonemu w męce Jezusowi (strona 758):
"Orszak wszystkich przyszłych błogosławionych, którzy, łącząc swe walki duchowe z zasługami mąk Chrystusa, przez Niego mieli połączyć się z Ojcem niebieskim. Był to nieopisanie piękny, pokrzepiający na duchu widok, przywodzący Jezusowi na pamięć najskrytszą a niewyczerpaną moc zbawczą i uświęcającą czekającej Go śmierci odkupienia...siła [ich]wynikała z różności ich cierpień i walk zwycięskich za życia, w których zdobyli sobie chwałę niebieską. Lecz wszystko ich życie i działalność, całe znaczenie i siła ich walk i zwycięstw, cały blask i świetność ich tryumfu, opierały się jedynie na połączeniu ich zasług z zasługami Jezusa Chrystusa. A wszyscy czerpali z jedynej krynicy życia, z Najświętszego Sakramentu i męki Zbawiciela. Dusza Jezusa, przyjąwszy na Siebie wszelkie ludzkie cierpienia, czerpała z tego wzruszającego widoku moc i pokrzepienie. Ach! tak dalece miłował Jezus Swych braci, Swe stworzenia, że za cenę jednej jedynej duszy byłby chętnie całą mękę wycierpiał!"




Zdjęcia z ewangelizacji: zobacz